Świetny tekst! Idealnie w punkt. Miesiąc temu rozstałam się z mężczyzna po prawie 6 latach związku. Powód-jego uczucie wygasło. Ze coś się dzieje zauważał od roku…ale pozbierałam się, znalazłam nowe mieszkanie i ruszam dalej. Zamieszkaliśmy ze sobą 9 miesięcy temu, jesteśmy ze sobą od 5 lat (ja mam 23 on 25), wszystko zmierzało ku temu, że się w końcu zaręczymy. Od początku był trudną osobą, jest typem myśliciela, poważny, czasem miałam wrażenie, że wiele rzeczy robi na pokaz; przystojny, oczytany, inteligentny (ma duuuże powodzenie u kobiet). Ja skończyłam studia z tytułem inżyniera w związku z czym miałam dużo wolnego czasu między magisterką. Przejęłam rolę "kury domowej" z czym nie miałam problemu bo w mieście w którym zamieszkaliśmy nie znałam nikogo, nudziłam się, wolny czas poświęcałam na sprzątanie domu, gotowanie obiadów, wymyślnych deserów i czego jeszcze dusza zapragnie, zakupy ,pranie itp. Jednym słowem kiedy On wracał z pracy miał wszystko gotowe i zapięte na ostatni guzik. I problem polega na tym, że moje starania i prace były zawsze niewystarczające. Zawsze znalazł się powód żeby zrobić awanturę. Czasem nawet miałam wrażenie,że robi to specjalnie wymyślając jakiś błahy pomysł żeby tylko nie było między nami dobrze. Wiele rzeczy jakie robiłam (albo nie robiłam) go dosłownie wkurzało. Mogłam się dwoić i troić ale zawsze było coś źle. Przychodziły mi myśli że ma kogoś i dlatego tak postępuje żeby się mnie pozbyć,żebym to ja go zostawiła. Moja samoocena przez to spadła poniżej 0. Czułam się beznadziejnie i myśląc,że na prawdę we mnie jest problem- starałam się jeszcze bardziej ale wcale lepiej nie było. Ale najgorzej było kiedy się kłóciliśmy, kiedy później mimo tego że to on mi ubliżał to ZAWSZE ja wyciągałam pierwsza rękę. Ostatnio moja cierpliwość się skończyła i kiedy przy ostatniej kłótni powiedział mi przykrość, następnego dnia rano kiedy on był w pracy spakowałam się i pojechałam do rodzinnego domu. Czekałam aż się odezwie przez 5dni jednak nie zrobiło to na nim widocznie wrażenia. Totalna obojętność. Równie dobrze mogło by NAS nigdy nie być. Dzisiaj wiem że przejeżdżał przez moją rodzinną miejscowość, myślałam,że wtedy się na pewno odezwie, zwłaszcza,że mieliśmy iść razem na ważny koncert. Zero kontaktu. Starałam się tym nie przejmować i tłumaczyć sobie że to już definitywny koniec. Nie zasługuje na mnie i tyle. Ale oczywiście ciągle o nim myślałam i przed chwilą weszłam na jego maila. I co zobaczyłam? Zdjęcia jakiejś Panny, brunetka, długie włosy- bardzo w jego typie. W wiadomościach wysłanych nie było nic. Co tu dużo pisać... To nie pierwszy raz, kiedy tak mnie potraktował a jednak za każdym razem boli jeszcze bardziej. Nic już nie jest dla niego ważne, a na pewno nie ja. Próbuję się odkochać ale boję się,że kiedy się rozejdziemy znowu popadnę w depresję tak jak już raz było kiedy się rozstaliśmy... Nie wiem czego od was oczekuję może po prostu żebyście mi wbiły do głowy że on jest rasowym dupkiem, że dam radę i żebym się trzymała. masakra...to pewnie koszmarne uczucie, kiedy się starasz, a ktoś i tak tego nie docenia... Nie martw się!! Wszyscy faceci to dupki.... bardz Ci współczuje tego bólu, ale musisz sie uwolnić czas leczy rany a miłość sama przyjdzie, wtedy bedziesz silniejsza! trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie!!! nie jest Ciebie wart.. bedzie ciezko.. zawsze jest.. ale musisz dac rade.. znajdziesz kogos kto bedzie sie Toba opiekowal i bedzie Cie wspieral. pewnie przez te 5 lat bardzoo sie do niego przywiazalas .. ale dasz rade będzie dobrze :p uszy do góry! Krótko i węzłowato - dobrze robisz i zostań przy swojej decyzji jeżeli jesteś nieszczęśliwa. Poradzisz sobie na pewno. Tylko nie złam się po raz kolejny. Jeżeli jemu nie zależy tak jak piszesz i już znalazł inną to odpuść, bo nie warto psuć sobie życia z kimś takim. Dokładnie jest dupkiem jakich mało! Nie łam się! To nie koniec świata. Wiem, będzie ciężko, ale poradzisz sobie! Moją siostrę po 8 latach zostawił facet... Przez ten czas raz byli na wakacjach i ze dwa razy dostała prezent na urodziny, bo on przecież nie mógł o takich pierdołach pamiętać, bo miał ważniejsze rzeczy do roboty. Na koniec próbował manipulować nią tak, żeby wyszło, że to jej wina. Gadał takie rzeczy, że jak ja to słyszałam z drugiej ręki to mi się wierzyć nie chciało. Twierdził, że moja siostra mu matkowała, bo mu prasowała ubrania, gotowała, troszczyła się o niego, była na każde jego zawołanie. Cham, cham i jeszcze raz cham! Szkoda tylko, że sam sobie uprasować nie potrafił i nigdy nie był wobec niej w porządku. Owszem załamała się. Cały świat się jej zawalił. Nawet teraz po pół roku zdarza się, że czasem płacze i wszyscy wiemy dlaczego... Jednak zaczęła nowe życie. Wyszła do ludzi z tej klatki, poszła na kurs prawa jazdy, kończy pisać prace. Odnowiła starą przyjaźń i w końcu wychodzi z domu nie to tego idioty. Wierzę, że Ty też sobie dasz radę!! W każdym razie - powodzenia! Przyjdzie ten dzień kiedy znajdzie Cie taki mężczyzna, który będzie skakał z radości, że ma tak wspaniałą dziewczynę! Wiesz miałam identyczną sytuację, na szczęscie ja otrząsnęłam się po 2 latach tego toksycznego związku i postanowiłam sama to zakończyć. Także dałam z siebie zrobić ofiarę pokładającą winę tylko w sobie. Będzie trudno, ale MUSISZ z nim skończyć. Widać, że mądra dziewczyna z Ciebie, a ten koleś z przerośniętym ego nie jest Ciebie wart ! Niech wypier.... do tej swojej słodkiej niuni z maila, a Ty ciesz się wolnością !!! Zobaczysz, że spotkasz w swoim życiu wartościwego człowieka, który będzie Cie kochał i doceniał Dostałaś lekcję od życia, więc ucz się na błędach i nigdy więcej nie wiąż sie z takim typem ! POWODZENIA !!! zapomnij o nim!! to na pewno trudne...ale nie jest wart Ciebie!! życie sie nie konczy a dla Ciebie powinno zaczac sie od nowa....wiec glowa do gory? wez sie w garsc :] Jaki dupek!jestem w szoku ,że wogóle tacy nie szukaj wad u Sibie ,jesteś do gory i pokaż mu ,że nie zasługuje na nie zrywaj z nim od go tak jak on ciebie żeby mógł poczuc chociaż połowe tego co przeżyłaś..Terzymam kciuki,3maj się debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil debil i totalny EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA EGOISTA ! Nie przejmuj sie, po krótkim opisie tego, jak sie starasz i jaka dobra jesteś, zasługujesz na kogoś ZNACZNIE lepszego. Głowa do góry. I nie waż się nim nawet przejmować! źle Cię traktował, więc bardzo dobrze zrobiłaś! Facet zbyt pewny siebie, pewnie myślał, że Ci przejdzie i będziesz błagała go o to czy możesz wrócić! Bądź silna, na pewno znajdziesz kogoś kto będzie Cię traktował tak, jak na to zasługujesz A on, skoro to taki maczo, niech znajdzie sobie inną która będzie tak dobra dla niego jak Ty, skoro nie umiał docenić tego co miał! Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum. Krok po kroku pokażę ci, jak wybaczyć zdradę, także małżeńską i emocjonalną. Na koniec powiemy sobie też krótko, jak wybaczyć sobie zdradę, jeśli dręczą nas wyrzuty sumienia. Przed lekturą zachęcam cię do zrobienia darmowego testu online, dzięki któremu ocenisz kondycję twojego związku. W teście pada również pytanie o Data utworzenia: 3 września 2016, 13:00. Nawet – wydawałoby się – najtrwalsze związki gwiazd potrafią się niespodziewanie rozpaść. W naszej galerii zebraliśmy kilka par znanych osób, które łączy jedno. Niektórzy mieli ślub, inni żyli bez papierka jak stare dobre małżeństwo. Ich związki rozpadły się jednak po wielu wspólnie spędzonych latach. Beata Kozidrak czy Susan Sarandon, Andrzej Grabowski czy Arnold Schwarzenegger – sprawdź, które gwiazdy wytrwały najdłużej, zanim zapadła decyzja o rozstaniu lub rozwodzie. Beata Kozidrak i Andrzej Pietras Foto: Kapif /8 Beata Kozidrak i Andrzej Pietras Kapif Z naszej galerii dowiesz się, po ilu latach rozpadło się małżeństwo Beaty Kozidrak /8 Andrzej Grabowski i Anna Tomaszewska Studio69 7. Andrzej Grabowski i Anna Tomaszewska – staż ponad 20 lat. Chociaż różnili się charakterami i często się kłócili, udało im się wytrwać razem ponad 20 lat. Odchowali dwie córki. Kiedy aktor zakochał się w młodszej charakteryzatorce, jego małżeństwo musiało się rozpaść. Dziś przyjaźni się z byłą żoną Anną, która związała się z satyrykiem Krzysztofem Piaseckim. /8 Susan Sarandon i Tim Robbins Bulls 6. Susan Sarandon i Tim Robbins – staż 23 lata. Po nieudanym 12-letnim małżeństwie z Chrisem Sarandonem amerykańska aktorka z kolejnymi partnerami żyła bez ślubu. Wydawało się, że z kolegą po fachu Timem Robbinsem tworzy parę idealną. Mimo że była już po czterdziestce, urodziła mu dwóch synów. A jednak w 2009 roku rozstała się z ukochanym. Zostawiła go dla młodszego o ponad 30 lat Jonathana Bricklina. /8 Arnold Schwarzenegger i Maria Shriver Zuma 5. Arnold Schwarzenegger i Maria Shriver – staż 25 lat. Zanim zaczął marzyć o karierze politycznej, kulturysta aktor 1986 roku stanął na ślubnym kobiercu z siostrzenicą prezydenta Johna Kennedy'ego i prezenterką telewizyjną Marią Shriver. Poznali się 9 lat wcześniej. Mimo tak imponującego stażu nie udało się uratować ich małżeństwa. „Będziemy nadal rodziną, bo mamy na względzie dobro naszych dzieci” – napisali w 2011 r. w oficjalnym oświadczeniu jako rodzice dwóch córek i dwóch synów. /8 Mel i Robyn Gibson Zuma 4. Mel i Robyn Gibson – staż 28 lat. Aktor poślubił Robyn w 1980 roku. Para doczekała się aż siedmiorga dzieci – Mel spłodził sześciu synów i córkę. Ale nawet tak liczne potomstwo nie było w stanie zatrzymać gwiazdora u boku żony. Małżonkowie rozwiedli się na dwa miesiące przed 29. rocznicą ślubu. Gibson zostawił Robyn dla rosyjskiej piosenkarki. /8 Ela Zapendowska i Andrzej Kruk Studio69 3. Ela Zapendowska i Andrzej Kruk – staż 30 lat. Przez wiele lat specjalistka od emisji głosu udowadniała, że można znaleźć szczęście u boku mężczyzny młodszego o 20 lat. Wprawdzie nigdy nie wzięła ślubu z Andrzejem, ale wydawało się, że nic nie jest w stanie zachwiać ich związkiem. Po 30 latach uznali jednak, że to, co ich łączy, to raczej przyjaźń a nie miłość. /8 Maryla Rodowicz i Andrzej Dużyński Kapif 2. Maryla Rodowicz i Andrzej Dużyński – staż 30 lat. O podbojach miłosnych Maryli można by dużo pisać. W połowie lat 80. ustatkowała się jednak u boku biznesmena. Wzięła z nim cichy ślub, którego świadkami byli Agnieszka Osiecka i Seweryn Krajewski. Piosenkarce marzyła się jeszcze ceremonia kościelna. Ale chyba już do niej nie dojdzie, Dużyński bowiem po 30 latach wyprowadził się od Maryli. /8 Beata Kozidrak i Andrzej Pietras Kapif 1. Beata Kozidrak i Andrzej Pietras – staż 37 lat Od przełomu lat 70. i 80. tworzyli duet sprawnie działający nie tylko na estradzie, ale także w życiu prywatnym. Łączyli pracę z obowiązkami rodzicielskimi. I odnosili sukces za sukcesem. Aż w końcu pojawiły się rysy na tym idealnym obrazku. Mąż Beaty zaczął być widywany z młodszą kobietą. I w lipcu tego roku przestał już być mężem Kozidrak. Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
2. To lepsze dla dzieci. Wściekli, rozżaleni, nieustannie walczący ze sobą rodzice zwykle średnio nadają się do wychowania zdrowych, szczęśliwych dzieci. Niezgoda między rodzicami ma istotny wpływ na samopoczucie dzieci, a pozostawanie rodziców w nieudanym związku ma dla nich gorsze skutki niż ich rozwód.
Witam! Rozstania, szczególnie przy tak długim stażu związku, są traumatycznym przeżyciem dla większości z nas. Trudno jest pogodzić się z odejściem ukochanej osoby. Narastające w tym czasie emocje mogą prowadzić do poważnych problemów w codziennym funkcjonowaniu. Warto, żeby teraz zajął się Pan sobą i skorzystał z pomocy innych osób. Świetnie, że stara się Pan wpłynąć na poprawę swojego stanu psychicznego, szukając wsparcia u znajomych i zajmując się różnymi sprawami. Sądzę jednak, że w tej chwili to za mało, by mógł Pan sobie poradzić z tym przeżyciem. Pana partnerka zdecydowała się rozstać z Panem. Jej stanowisko jest jasne, ona nie chce znowu próbować. Pan nadal ma nadzieję, że ona zmieni zdanie. Dopóki nie ma Pan takiej pewności, warto, żeby zadbał Pan o swój stan psychiczny. Myśli o partnerce i powracające wspomnienia oraz nadzieja na jej powrót to jeden z etapów przeżywania rozstania. Osoba porzucona przeżywa rozpad związku jak swoistą żałobę. Potrzeba czasu, by móc powrócić do równowagi. Warto, żeby skorzystał Pan w tym trudnym czasie z pomocy psychologa, a jeśli będą nasilać się objawy, tj. bezsenność, brak apetytu, a nastrój znacznie się obniży, dobrze byłoby zgłosić się do lekarza psychiatry na konsultację. Pomoc psychologa może pozwolić Panu przepracować obecne trudne emocje i wzmocnić Pana psychicznie. Praca nad problemami i rozwiązywanie wewnętrznych konfliktów może być pomocne w poprawie sytuacji. Warto także, by porozmawiał Pan z innymi osobami, które doznały podobnych trudności. Może Pan ich poszukać na forach internetowych lub grupach wsparcia. Zachęcam także do korzystania z telefonów zaufania ( 116 123 dla osób w kryzysie emocjonalnym). Pozdrawiam

w Polsce, podlegają ustawodawstwu polskiemu. W związku z tym takie osoby obowiązkowo podlegają ubezpieczeniom społecznym zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych1. Obowiązkowo ubezpieczeniami emerytalnym i rentowymi są objęci m.in.: pracownicy, z wyłączeniem prokuratorów,

Koniec miłości to przede wszystkim poczucie, że w związku czegoś brakuje. O tym, że miłość się kończy świadczy to, że – po prostu – mniej ci zależy. Koniec miłości to przede wszystkim poczucie, że w związku czegoś brakuje. O tym, że miłość się kończy świadczy to, że – po prostu – mniej ci zależy. Jest niezliczona liczba filmów o zakochiwaniu się, tysiące książek i poradników. Opisują motylki w brzuchu, pierwszy pocałunek, magiczne pierwsze spotkanie spojrzeń. Ale tak naprawdę nikt nie mówi o tym, jak się odkochuje. Nie jest łatwo to opisać, po prostu stwierdzasz – nie wiem czy go kocham! Czy to tylko trudny czas w waszym związku? Czy to minie? Może po prostu skończyła się faza zauroczenia, „miesiąca miodowego” i teraz patrzysz bardziej realistycznie. Albo ty i twój partner często się kłócicie – nieporozumienia zdarzają się w każdym związku. Jednak czasami związki po prostu się kończą, tak jak kończy się miłość. Lepiej zdać sobie z tego sprawę jak najszybciej, niż czekać bezczynnie, aż coś się zmieni i trwać w niesatysfakcjonującej relacji. Kasia gotuje z zupa owocowa Jeśli nie jesteś pewna czy wciąż go kochasz, jest kilka znaków, które mogą pomóc zorientować się w sytuacji. 1. Oczy mówią wszystko. Jeśli twoje oczy zaczęły wędrować, być może wkrótce opuścisz związek. Jeśli za każdym razem, gdy wychodzić z koleżankami, oczy zaczynają błądzić w poszukiwaniu przystojnych mężczyzn, być może musisz przyjrzeć się swojej relacji. Inną rzeczą jest zauważanie atrakcyjnych osób, ale czymś poważniejszym jest stałe rozglądanie się za kimś innym. 2. Gdzie te wszystkie motyle odleciały? Jeśli stan zakochania mija, można to poznać po tym, że już nie czujesz radosnego podniecenia. Gdy dostajesz od niego romantyczne SMSy, a ty nic nie czujesz, być może coś wisi w powietrzu. I to nie są motyle. 3. Coraz rzadziej chodzicie do łóżka. Bardzo ważnym znakiem, że miłość się skończyła, jest brak seksu. Jeśli kiedyś nie wychodziliście z łóżka, a teraz nie masz na to najmniejszej ochoty, coś jest na rzeczy. Seks to nie tyko zbliżenie fizyczne, ale i psychiczne. 4. Brak kontaktu. Przestaliście wisieć godzinami na telefonie, już nie czujesz potrzeby widywania się dzień w dzień, nie odpowiadasz na jego SMSy, gdy tylko je odczytasz. Powoli przestaje ci zależeć na tym, by widzieć, co robi minuta po minucie. 5. Urocze zwyczaje przestały być urocze. Pamiętasz te słodkie drobne rzeczy, które twój partner zwykł robić? Pieszczotliwe zdrobnienia czy próby ugotowania kolacji zamiast cię wzruszać, zaczęły irytować jak dźwięk paznokci na tablicy? Miłość potrafi nas zaślepić i sprawić, że widzimy różne rzeczy w innym świetle. Dlatego coś, co wcześniej cię rozczulało, nagle sprawia, że masz ochotę krzyczeć – Houston, mamy problem! 6. Przestaje ci się podobać. Kiedy jesteś zakochana, nieważne jak wygląda twój partner, a i tak nie możecie utrzymać rąk przy sobie. Jednak kiedy stan zauroczenia mija, także zauroczenie jego ciałem może minąć. Znajdujesz wymówki do niedotykania się nawzajem, nie masz ochoty całować się, zaczyna ci przeszkadzać jego mięsień piwny lub chude łydki. 7. Nie rozmawiasz o wspólnej przyszłości. Nawet już jej nie planujesz. Dawniej planowaliście wspólne wakacje, dom, listę weselnych gości. Teraz nie masz ochoty planować przyszłego weekendu. 8. Nie starasz się – wcześniej nie pokazywałaś mu się na oczy bez makijażu, a teraz nie masz problemu, by chodzić przy nim rozczochrana i w rozciągniętym t-shircie. Zamiast romantycznej kolacji przy świecach lub wyjścia na romantyczny film, przygotowujesz najwyżej popcorn, który jecie, oglądając serial w telewizji. 9. Czujesz, że coś ci umyka. Odkochanie się jest trudne do wytłumaczenia i dokładnego opisania. Zawsze jednak towarzyszy mu jedna rzecz – poczucie, że czegoś brakuje, za czymś się tęskni. Poczucie tej pustki jest bardzo znaczące. 10. Status najlepszego przyjaciela – friendzone. Jeśli zauważasz, że twój chłopak staje się jedynym i najlepszym przyjacielem, to nie wróży nic dobrego. To naturalne dla zakochanych, że partnerzy stają się przyjaciółmi, jednak wciąż powinni być dla siebie atrakcyjni. Jeśli chcesz poradzić sobie z natrętnym wielbicielem, powiedz mu wprost, że nic do niego nie czujesz. Dowiedz się, jak wytłumaczyć, że go nie kochasz. Jeśli boisz się zaangażować uczuciowo, nie zbudujesz poważnej relacji z drugą osobą. Sprawdź, jak sobie radzić z lękiem przed miłością. Miłość na odległość jest czymś trudnym. Sprawdź, czy uczucie na odległość ma sens. Każdy przechodzi kryzys w związku. Dowiedz się, czy warto walczyć o miłość.
Nazarbajew odszedł z prezydenckiego stanowiska w 2019 r. po 30 latach rządów. Przed tym zmienił konstytucję i zwiększył uprawnienia Rady Bezpieczeństwa, na czele której wciąż stoi.
Hortensjaa Dołączył: 2014-11-02 Miasto: warszawa Liczba postów: 44 3 listopada 2015, 17:51 Jestem z chłopakiem od 9 lat, nigdy ze sobą nie zerwaliśmy, wszyscy maja nas za idealna parę. Jednak tak naprawdę nigdy nie było idealnie, np. przez cały czas naszego związku nie miałam orgazmu podczas seksu, on uważa, że to ze mną jest cos nie tak, ze jestem nie tak zbudowana tam, nie staramy sie juz tego zmienić. Uprawianie seksu to dla mnie obowiązek, najlepiej od tył by nie widział, że mnie to boli, moich łez i że jest mi nieprzyjemnie. Nie pociąga mnie fizycznie w sumie nigdy nie pociągał. Pogodziłam się z tym, ze ta sfera w naszym wspólnym zyciu tak wygląda, stwierdziłam, że seks nie jest najważniejszy w zyciu (bo nie jest). I skoro w miare sie dogadujemy, jesteśmy ze soba tyle czasu to mogę się pogodzić, że moje życie seksualne tak będzie wyglądać, a brak pociągu fizycznego tłumaczyłam tym, że on i tak z wiekiem mija, starzejemy sie, wyglądamy coraz gorzej itd. Wszystko się zmieniło, gdy pojawił sie on, mój kolega z pracy, znam go dosc dlugo, ale na początku naszej znajomości nie traktowałam go w kategorii mężczyzny (każdego traktowałam jak kolege) zaprzyjaźniliśmy się, świetnie nam sie ze sobą gadało po pewnym czasie zaczelam zwracać uwagę na jego wygląd, jest przystojny, wysportowany. Głupio mi było przez moje mysli. Nie sądziiłam, że on czuje do mnie coś więcej. No i stalo sie, po imprezie alkoholowej na delegacji, rzucił się na mnie i zaczął całować, nie mogłam go odepchnąć i nie chciałam, to był najlepszy seks w moim zyciu. Następnego dnia czułam się jak ostatnia szmata, nadal się tak czuję no i nia jestem. On tez ma straszne wyrzuty sumienia, że komplikuje mi życie, ale by chciał kontynuować naszą znajomość i by chciał by miedzy nami było coś wiecej, zależy mu na mnie. Koleżanki z pracy mówią mi, że moj związek dawno sie wypalił i mam brac sie za tego kolegę bo ciezko znaleźć takiego fajnego faceta jak on i ze pasujemy do siebie i świetnie sie dogadujemy (mojego obecnego chlopaka nie lubia, nie wiedzą o zdradzie, tylko widza nasze relacje) Nie potrafie normalnie funkcjonować, nie wiem co mam zobic, mysle o koledze, zdradziłam swojego faceta, czuje się strasznie :( Coraz wiecej rzeczy mi zaczyna w moim obecnym chlopaku przeszkadzać, ale z drugiej strony jakim prawem, przecież to ja jestem ta gorsza, to ja zdradziłam Była któraś w podobnej sytuacji ? Co byscie radziły, co powinnam zrobic ? Co myslicie o tym wszystkim ? Dołączył: 2010-09-27 Miasto: Brussel Liczba postów: 13067 3 listopada 2015, 19:06 zdradzilas? Odejdz z honorem Dołączył: 2010-09-27 Miasto: Brussel Liczba postów: 13067 3 listopada 2015, 19:08 Hortensjaa napisał(a):wiem, że powinnam powiedziec o zdradzie, czuje się jak najgorsza z najgorszychnie potrafię ani powiedziec o zdradzie, ani zerwac po tych 9 latach, wiem, że mi powie, że zmarnowalam mu te 9 lat i zniszczyłam zycieniby dlaczego powinnaś powiedzieć o zdradzie? jeśli z nim zerwiesz to po co? żeby facet miał traumę potem i jako "zdradzony" źle traktował kolejne kobiety? masz tyle powodów, żeby zerwać. i naprawdę tylko jemu zmarnowałaś te 9 lat? może sobie też zmarnowałaś, albo on tobie i sobie...kombinacje mogą być różne. serio - zdrada niszczy człowieka bardziej niż zerwanie z odkochania. no chyba, że chces z nim dalej być, lub po prostu wolisz, żeby to on z tobą zerwał - wtedy jak czemu ma ukrywac ten fakt? Jesli by on zdradzil ją , ciekaei mnie co bys napisala .... Dołączył: 2014-03-31 Miasto: Olsztyn Liczba postów: 8289 3 listopada 2015, 19:12 Wilena napisał(a):SoonYouWillDie...AndThanWhat napisał(a):Hortensjaa napisał(a):wiem, że powinnam powiedziec o zdradzie, czuje się jak najgorsza z najgorszychnie potrafię ani powiedziec o zdradzie, ani zerwac po tych 9 latach, wiem, że mi powie, że zmarnowalam mu te 9 lat i zniszczyłam zycieniby dlaczego powinnaś powiedzieć o zdradzie? jeśli z nim zerwiesz to po co? żeby facet miał traumę potem i jako "zdradzony" źle traktował kolejne kobiety? masz tyle powodów, żeby zerwać. i naprawdę tylko jemu zmarnowałaś te 9 lat? może sobie też zmarnowałaś, albo on tobie i sobie...kombinacje mogą być różne. serio - zdrada niszczy człowieka bardziej niż zerwanie z odkochania. no chyba, że chces z nim dalej być, lub po prostu wolisz, żeby to on z tobą zerwał - wtedy jak bym wolała się dowiedzieć o zdradzie i sama zerwać, niż usłyszeć po 9 latach, że ktoś się odkochał. Przy zdradzie bym uznała, że ktoś był podły, gardzę nim i nie chcę mieć więcej z taką osobą nic wspólnego (taka furia, ale furia zabijająca nawet smutek). Natomiast przy "odkochaniu" bym potem się zadręczała myślami co poszło nie tak i czy ja tego związku nie spaprałam, więc smutek by mnie wykańczał. własnie - albo wykańcza smutek (chociaż nie wiadomo co on myśli i czuje po latach, bo jeśli jest na takim etapie jak autorka raczej to odbierze z ulgą po kilku upiciach) albo wściekłość - nie na tą jedną osobę, na drugą też, na siebie i na cały świat. zdradzane kobiety stają się zołzami, z którymi nie można wytrzymać. zdradzani faceci bawią się kolejnymi kobietami w bardzo perfidny sposób. i w nowych związkach każdy staje się zazdrosny i przegląda telefony drugiej strony. ja bym wolała nie wiedzieć, że był ktoś lepszy ode mnie (nawet przy jednorazowym wyskoku). pasuje mi wersja, że nasze drogi się rozmijają i oboje mamy szanse na szczęśliwy związek w - w odwrotnej sytuacji napisałabym to samo. jeśli ktoś zdradził, to niech sam się męczy a nie zwala odpowiedzialność decyzyjną na drugą stronę. Edytowany przez SoonYouWillDie...AndThanWhat 3 listopada 2015, 19:13 Dołączył: 2013-04-05 Miasto: Zielona Góra Liczba postów: 1973 3 listopada 2015, 19:19 Nie myśl o zadowalaniu innych. To się nie uda. Pomyśl o sobie. Edytowany przez Skania79 3 listopada 2015, 19:20 Hortensjaa Dołączył: 2014-11-02 Miasto: warszawa Liczba postów: 44 3 listopada 2015, 19:20 SoonYouWillDie...AndThanWhat napisał(a):Wilena napisał(a):SoonYouWillDie...AndThanWhat napisał(a):Hortensjaa napisał(a):wiem, że powinnam powiedziec o zdradzie, czuje się jak najgorsza z najgorszychnie potrafię ani powiedziec o zdradzie, ani zerwac po tych 9 latach, wiem, że mi powie, że zmarnowalam mu te 9 lat i zniszczyłam zycieniby dlaczego powinnaś powiedzieć o zdradzie? jeśli z nim zerwiesz to po co? żeby facet miał traumę potem i jako "zdradzony" źle traktował kolejne kobiety? masz tyle powodów, żeby zerwać. i naprawdę tylko jemu zmarnowałaś te 9 lat? może sobie też zmarnowałaś, albo on tobie i sobie...kombinacje mogą być różne. serio - zdrada niszczy człowieka bardziej niż zerwanie z odkochania. no chyba, że chces z nim dalej być, lub po prostu wolisz, żeby to on z tobą zerwał - wtedy jak bym wolała się dowiedzieć o zdradzie i sama zerwać, niż usłyszeć po 9 latach, że ktoś się odkochał. Przy zdradzie bym uznała, że ktoś był podły, gardzę nim i nie chcę mieć więcej z taką osobą nic wspólnego (taka furia, ale furia zabijająca nawet smutek). Natomiast przy "odkochaniu" bym potem się zadręczała myślami co poszło nie tak i czy ja tego związku nie spaprałam, więc smutek by mnie wykańczał. własnie - albo wykańcza smutek (chociaż nie wiadomo co on myśli i czuje po latach, bo jeśli jest na takim etapie jak autorka raczej to odbierze z ulgą po kilku upiciach) albo wściekłość - nie na tą jedną osobę, na drugą też, na siebie i na cały świat. zdradzane kobiety stają się zołzami, z którymi nie można wytrzymać. zdradzani faceci bawią się kolejnymi kobietami w bardzo perfidny sposób. i w nowych związkach każdy staje się zazdrosny i przegląda telefony drugiej strony. ja bym wolała nie wiedzieć, że był ktoś lepszy ode mnie (nawet przy jednorazowym wyskoku). pasuje mi wersja, że nasze drogi się rozmijają i oboje mamy szanse na szczęśliwy związek w - w odwrotnej sytuacji napisałabym to samo. jeśli ktoś zdradził, to niech sam się męczy a nie zwala odpowiedzialność decyzyjną na drugą stronę. Zgadzam się z Tobą, też bym nie chciala wiedzieć, że zostalam zdradzona. Tymbardziej, że wiem, że to ostatnie czego sie po mnie spodziewa, bo jak mógł zdradzić ktoś, kto się do seksu nie nadaje. Hortensjaa Dołączył: 2014-11-02 Miasto: warszawa Liczba postów: 44 3 listopada 2015, 19:30 nobliwa napisał(a): jest formą kontaktu seksualnego wymuszonego na drugiej osobie. Nie ma znaczenia czy osoby będące w zbliżeniu są małżeństwem, partnerami seksualnymi czy gwałtu dokonała nieznajoma, przypadkowa osoba. Wszyscy podlegają surowej karze. Do seksu nie można nikogo zmusić, ponieważ każdy ma wolną sytuacja wygląda w związku małżeńskim. Seks nie jest obowiązkiem i powinnością. Nikt nie musi zgadzać się na odbycie stosunku seksualnego ze względu na fakt bycia żoną czy mężem. Każda osoba, która jest zmuszona do seksu jest ofiarą przemocy seksualnej. Powinna poinformować policję i może domagać się ukarania winowajcy. Kiedy seks kojarzy się z bólem i cierpieniem, nie daje przyjemności i rozkoszy, a jest przyczyną krzywdy fizycznej i psychicznej, dezintegruje życie rodzinne i oddala od siebie parterów.*Jezeli jestes katoliczka to jeszcze to : (pomimo, ze jestescie partnerami, a nie malzonkami, to jednak - was to troche dotyczy)Gwałt w małżeństwie istnieje. I jest o tyle dotkliwszy dla ofiary, że zadaje go bliska, kochana osoba, od której oczekuje się (wciąż) czułości, opieki, bezpieczeństwa. Pod tym pojęciem rozumiem nie tylko odbycie stosunku seksualnego, ale również jego formę. Gwałtem można nazwać akt, w którym jedyną ważną osobą jest sprawca (jego zaspokojenie), pomimo że może się to odbyć bez użycia siły. Potraktowanie kobiety jako przedmiotu jest zadaniem jej gwałtu, upokorzeniem, pomniejszeniem do roli rzeczy. należy stwierdzić, że ani w Piśmie Świętym, ani w prawodawstwie Kościoła katolickiego nigdzie nie znajdziemy stwierdzenia, że żona (lub mąż) musi oddać się współmałżonkowi wbrew swojej woli. Po drugie współżycie płciowe w małżeństwie ma być wyrazem miłości małżonków do siebie nawzajem. Chodzi o to, aby małżonkowie troszczyli się o swoją wspólnotę małżeńską i tak starali się wczuwać w potrzeby i odczucia, w chęci i niechęci swojego współmałżonka, ażeby niepotrzebnym uczynić samo nawet pojęcie powinności małżeńskiej. Przy takim nastawieniu nacechowanym miłością i szacunkiem, z pewnością zarówno mąż jak i żona nieraz będą przezwyciężać czy to chęci, czy to niechęci do małżeńskiego zbliżenia. Ponieważ miłość zawsze pragnie dobra drugiej osoby i szanuje godność tej osoby.*Nie daj sie soba pomiatac, bez wzgledu na to, czy bedzie mu po zerwaniu "bardzo smutno", czy nie. Nie musisz mowic o zdradzie, bo to juz jest nowy etap zycia i nie powinno go twoje zycie juz obchodzic. Chyba, ze chcesz, aby ci "wybaczyl"... bo jezeli nie - to nie widze sensu sie chwalic, ze wreszcie inny mezczyzna traktuje cie jak za artykuły, szczerze mówiąc nigdy nie traktowałam tego w ten sposób. Zresztą ten nasz seks nie był jakiś częsty, z reguły był wymuszany na zasadzie, że "ja mam swoje potrzeby i musisz to zrozumieć, no ale, że Ty ich nie masz to trudno" zresztą też nie podobał mu się mój brak zaangażowania, że to seks jak z kłodą, drewnem itd Dołączył: 2007-12-19 Miasto: Wrocław Liczba postów: 3044 3 listopada 2015, 19:31 Nie mów chłopakowi o zdradzie. Po co mu ta wiedza? Żeby się dołował? Odejdź od niego. Sto procent, ze żaden facet nie miałby takich rozterek, jakby miał slaby seks, tylko by szukał lepszego u innej. Tylko my, baby, jesteśmy takie głupie, ze zawsze stawiamy szczęście innych, nad swoim. smutnawewnetrznie 3 listopada 2015, 19:45 mam podobnie z seksem ale nie zdradziłam, przez 5 lat nigdy nie miałam orgazmu, on nie potrafi pieścić, jestem jego pierwszą. Dojdzie i koniec po robocie, często płaczę i czuję się źle, ale w innym aspektach jest dobrze to sobie tłumaczę to tak, że nie mogę mieć wszystkiego a przecież mnie kocha, dba o mnie itd. vitalijka23 Dołączył: 2014-04-26 Miasto: Warszawa Liczba postów: 7453 3 listopada 2015, 19:54 a ja popieram Wilenę, jakby po takim czasie ktoś się ze mną rozstał "bo tak" myślę, że trudno byłoby mi się z tym pogodzić. Jeśli bym się dowiedziała o zdradzie - to stałby się dla mnie kimś podłym, niezasługującym na zainteresowanie z mojej strony. Byłaby jasna sprawa i zakończona to co napisałaś ze dwa posty wyżej, że Cię krytykował, że wymuszał seks etc. - to ja chyba tym bardziej mu powiedziała że z innym jest super, tak z zemsty, bo ewidentnie nie szanuje Cię w tym aspekcie, nie zwraca uwagi na Ciebie, a powinien. Dołączył: 2008-02-18 Miasto: Bydgoszcz Liczba postów: 1251 3 listopada 2015, 20:00 ja bym nie mówiła o zdradzie. Odejdź teraz póki mnie jesteście małżeństwem ani nie macie lłatwiej. A po co się męczyć skoro nie pociąga Cię fizycznie , seks nie jest fajny. zakończenie obecny i zacNij nowy. Powoli bez pospiechu Pierwsza siedziba Komisji Krajowej NSZZ Solidarność w Gdańsku w al. Grunwaldzkiej 103 (1980-1981), zdjęcie z 2012. Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” – ogólnopolski związek zawodowy powstały w 1980 dla obrony praw pracowniczych, do 1989 również jeden z głównych ośrodków opozycji przeciw rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i komunizmowi. Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 12:35:54 Jestem załamana po 8 latach związku wszystko się wali. Mój chłopak jest piekielnie zazdrosny kontroluje mi telefon chce widzieć wszystkie sms które piszę z koleżanką inaczej robi mi awantury. Nie mogę nigdzie wychodzić bez niego z znajomymi bo mi zabrania. Mam 25 lat a siedzę ciągle zamknięta w czterech ścianach prze co mam depresje. Nie wiem co mam robić żal mam tych lat. Doradźcie co robić Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 12:37:51 Pewnie nie jest taki od wczoraj więc kogo to jest wina jak jest jak nie Twoja? Dałaś sobie wejść na głowe to teraz masz. Zakończ to albo się męcz, ale znając takie jak Ty to zostaniesz z nim, a potem będziesz beczeć koleżankom, które myślą tak samo jak ja, że jaka to Ty biedna jesteś. Nie, Twoje życie, Twoje wybory. Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 12:41:20 musisz postawić mu ultimatum - albo da Ci żyć, albo odchodzisz i tyle. On nie ma prawa zabierać Ci wolności. Skoro Ci nie ufa, to ten związek i tak jest bez sensu i lepiej odżałować te 8 lat niż płakać nad zmarnowanym życiem. Może on kiedyś dojdzie do wniosku, że nie chce z Tobą być i co, zostaniesz sama jak palec, bo wszyscy znajomi się odwrócą. Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 12:43:14 Nie wierzę że nagle po 8 latach zrobił się zazdrosny o byle co... Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 12:43:33 w innych wątkach piszesz że depresje masz ale nie przez chłopaka.... Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 12:52:25 Tyle lat tego nie zauważałam byłam ślepo zakochana a depresje zwalałam na wszystko tylko nigdy nie pomyślałam że może to on. Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 12:56:07 Ja byłam w podobnym związku, choć nie tak długo jak Ty. Powiem Ci jedno - nie warto tego ciągnąć. On będzie obiecywał Ci poprawę, Ty mu uwierzysz, a tak naprawdę nie zmieni się nic. Ale to są Twoje decyzje. Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 12:59:48 Cytat19BaMbOoChA90 Pewnie nie jest taki od wczoraj więc kogo to jest wina jak jest jak nie Twoja? Dałaś sobie wejść na głowe to teraz masz. Zakończ to albo się męcz, ale znając takie jak Ty to zostaniesz z nim, a potem będziesz beczeć koleżankom, które myślą tak samo jak ja, że jaka to Ty biedna jesteś. Nie, Twoje życie, Twoje wybory. zgadzam się Sama jesteś sobie winna albo sie ogarnij i coś z tym zrób albo męcz się dalej Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 13:03:03 Cytat19BaMbOoChA90 Pewnie nie jest taki od wczoraj więc kogo to jest wina jak jest jak nie Twoja? Dałaś sobie wejść na głowe to teraz masz. Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 13:04:55 lepiej 8 lat zjebac niz cale zycie teraz zaczniesz od nowa i wszystko przed toba masz 25 lat bosko na takie dziewczyny czeka miliony wolnych facetow Koniec po 8 latach 30 maj 2013 - 13:06:02 a pomysl sobie,że tak przez całe życie będziesz chcę cie straszyć,ale słyszy sie ze z zazdrości może nawet ludzi trzeba omijać kilometrami Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum. hNQrD7.
  • 4nka4tnh75.pages.dev/54
  • 4nka4tnh75.pages.dev/228
  • 4nka4tnh75.pages.dev/310
  • 4nka4tnh75.pages.dev/186
  • 4nka4tnh75.pages.dev/122
  • 4nka4tnh75.pages.dev/148
  • 4nka4tnh75.pages.dev/17
  • 4nka4tnh75.pages.dev/336
  • 4nka4tnh75.pages.dev/55
  • koniec związku po 2 latach